no ja nie wiem. czy to by się tak, na przykład, nie dało skończyć tych cholernych studiów w jakimś trybie przyspieszonym, czy coś? i mieć pracę normalną i, dajmy na to, dom z ogródkiem? no dooobra, mieszkanie z
balkonem? bo mnie to już wkurza. nie chce mi się. a jak ja sobie pomyślę, że przydałoby się jeszcze chociaż licencjat z rosyjskiej zrobić, to mnie odrzuca. i studium jakieś rozważam ewentualnie, tylko co? coś z rynkiem, ekonomią? to by mi się tak idealnie wkomponowało, a że nie interesuje mnie to kompletnie, to, umówmy się, sprawa coraz bardziej drugorzędna, uch.
napiję się jeszcze wina lepiej.

Komentarze:

10.12.2007, 14:27 :: 89.79.31.7
zorja
ale ja się orientuję w realiach. i owszem, tłumacze są coraz bardziej potrzebni, ale też widzę coraz więcej ofert pt. język + znajomość rynku, etc.

a rosyjski tak czy siak będzie mi potrzebny, a ta popierdółka, co mamy, to za mało.

10.12.2007, 13:23 :: 83.29.210.209
juriusz
Zasadniczo czego nie skończysz, to cudów się spodziewać nie należy, ale za to z Ukrainą będzie przecież coraz więcej kontaktów. Zrobić tłumacza przysięgłego i powinno być fajnie. W końcu będą musieli kupić sobie normalne sracze na 2012, więc jakieś kontrakty do tłumaczenia będą. Do tego turystyka w tamtą stronę...a ludzi po ekonomiach są tony.